Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych
  Kościół
 
     Włącz link:   https://www.youtube.com/watch?v=l4QSUio380Y


                       
  
                       
  

  Znaki czasu:

        1.     zamknięcie księgi podczas pogrzebu polskiego papieża Jana Pawła II – 8.04.2005 r.  
       https://www.youtube.com/watch?v=PODNx8XvaPQ

        2.     piorun uderza w Watykan przy rezygnacji papieża Benedykta XVI – 11.02.2013 r.
       https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/to-kolejny-znak-piorun-uderzyl-w-bazylike-sw-piotra/b9y95vm#slajd-1

      https://www.onet.pl/?utm_source=pl.search.yahoo.com_viasg_fakt&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&pid=ad7ac85e-b02c-5a48-bf65-e68f4d377776&sid=f13b499b-dba8-44e4-a9ae-cb9ebb087cc8&utm_v=2

https://dzieckonmp.wordpress.com/2016/10/08/piorun-uderza-ponownie-w-bazylike-sw-piotra/

         3 .     pożar katedry Notre Dame – 15.04.2019 r.

       https://www.youtube.com/watch?v=DRXY70Tl9FU&fbclid=IwAR3EunN3tUk5ghp4Ai3CWK6qkSrHocAYXvBhBxDyZA8zoEIr6dm44GepNiY



                               Kiedy władze RP zawrą najważniejszy sojusz?
                     
                     
                                   Miesięcznik "Egzorcysta" nr 4, kwieceń 2018

   

1 sierpnia 2019 r. wiara@Poniedziałek, 5 sierpnia 2019 naszdziennik.pl

Musimy bronić autentycznej wolności

Homilia ks. abp. Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, wygłoszona podczas

Mszy św. w 75. rocznicę Powstania Warszawskiego w bazylice Mariackiej w Krakowie.

 

Pod wodzą Mojżesza Bóg wyprowadził naród izraelski z pogańskiej, egipskiej ziemi – z domu niewoli, aby wprowadzić go do Ziemi Obiecanej – do domu wolności. W pewnym momencie ta

droga została przerwana. Po wiarołomnym odstępstwie od Najwyższego i po bluźnierczym oddawaniu czci ulanemu ze złota cielcowi przymierze z Nim zostało odnowione. Na rozkaz Boga Mojżesz wyciosał dwie tablice z kamienia, na których wypisał te same słowa, jakie znajdowały się na pierwszych – słowa Dekalogu. Następnie wzniesiono przybytek wraz z Namiotem Spotkania, zbudowano ołtarz i Arkę, w której umieszczono Świadectwo. Sporządzono także wszystkie niezbędne rzeczy związane z kultem, w tym również kapłańskie szaty. Gdy całe to dzieło zostało ukończone, wtedy – jak słyszeliśmy w czytanym przed chwilą fragmencie Księgi Wyjścia – „obłok okrył Namiot Spotkania, a chwała Pana napełniła przybytek” (Wj 40,34). Był to szczególny znak obecności Boga pośród swego ludu. Znak, który nieustannie przypominał o przymierzu zawartym

z Bogiem, a równocześnie o zobowiązaniach z niego płynących, wyrażonych w Dekalogu. Odtąd  też sam Bóg określał rytm zmierzania do Ziemi Obiecanej. Tylko wtedy, gdy obłok wznosił się nad przybytkiem, Izraelici zwijali swoje namioty i podejmowali drogę do domu wolności. Jeśli natomiast „obłok nie wznosił się, nie ruszali w drogę aż do dnia uniesienia się obłoku” (Wj 40,37). Zdążanie do Ziemi Obiecanej było zatem wyznaczane przez święty czas zatrzymania i przez przebywanie wokół świętej przestrzeni, jaką był przybytek i Namiot Spotkania.

Powołani do wolności

Drodzy Siostry i Bracia! Zanim weszliśmy do bazyliki Mariackiej w Krakowie, w przejmującej ciszy, wypełnionej jękiem syren, zatrzymaliśmy się przed nią na pięć minut, o godzinie 17.00.

To był nasz święty czas pełnego wzruszeń wspominania tego, co wydarzyło się w Warszawie 75 lat temu. Ten święty czas znajduje teraz swoje przedłużenie w Domu Bożym, kiedy słuchamy Bożego Słowa, a nasze modlitwy łączymy z przenajświętszą ofiarą Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który powołał nas do wolności. To jest nasz święty czas i nasza święta pamięć o powstańcach, o ludności cywilnej, o ogromie ofiar, które pochłonęła wtedy święta sprawa zwana Polską. Jesteśmy strażnikami pamięci o tamtych czasach i o tamtych ludziach. Niewielu z nich jeszcze dziś żyje. Ci, którzy byli łącznikami, sanitariuszkami, wtedy zaledwie kilkunastoletni chłopcy i dziewczęta, mają dziś przeszło dziewięćdziesiąt lat. Inni, starsi od nich, odeszli już na wieczną służbę. To, co się wtedy wydarzyło, wyznaczyło dla nas święty czas pamięci, która trwa

i zobowiązuje – tak jak pamięć Izraelitów była przeniknięta zobowiązaniami Dekalogu, wyrytymi na dwóch kamiennych tablicach. Naszą pamięć odnawiają święte księgi tamtego sierpniowego i wrześniowego czasu 1944 roku. Są nimi powstańcze piosenki: szczególny zapis tamtego czasu – zapis święty, na nowo odkrywany i pogłębiany, gdy chodzi o rozumienie jego sensu, niezmiennie zobowiązujący. Wracamy dzisiaj do tych świętych ksiąg warszawskiego Powstania i próbujemy zrozumieć sens tamtego wydarzenia, które nie miało być samym tylko czysto militarnym zrywem, ale jednym wielkim upomnieniem się o Polskę, której symbolem była stolica naszego kraju – Warszawa. Polacy chcieli być jej gospodarzami po przepędzeniu Niemców i jako gospodarze witać tych, którzy przybywali ze Wschodu. Taki był zamiar organizatorów akcji „Burza” – chcieliśmy być gospodarzami Polski, a nie zniewolonym tłumem pozbawionym pamięci, zobowiązań, honoru. Przygotowywano się do tego czasu, czego świadectwem jest piosenka, którą już 1 sierpnia nagrała powstańcza radiostacja „Błyskawica” – „Warszawskie dzieci”. Jej tekst napisał Stanisław Ryszard Dobrowolski „Goliard”, a muzykę skomponował Andrzej Panufnik. Dawała ona wyraz temu, na co czekano i o co naprawdę chodziło w chwili, kiedy miała nadejść Godzina „W”:

„Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,/

Za każdy kamień twój, stolico, damy

krew/ Nie złamie wolnych żadna klęska,/

Nie strwoży śmiałych żaden trud –/

Pójdziemy razem do zwycięstwa,/ Gdy

ramię w ramię stanie lud./ Warszawskie

dzieci, pójdziemy w bój,/ Za każdy kamień

Twój, Stolico, damy krew!/ Warszawskie

dzieci, pójdziemy w bój,/ Gdy

padnie rozkaz Twój, poniesiem wrogom

gniew!/ Powiśle, Wola i Mokotów,/

Ulica każda, każdy dom –/ Gdy padnie

pierwszy strzał, bądź gotów,/ Jak wręku

Boga złoty grom./ Warszawskie dzieci,

pójdziemy w bój,/ Za każdy kamień

Twój, Stolico, damy krew!/ Warszawskie

dzieci, pójdziemy w bój…”.

I poszli. Atmosferę tego pójścia oddawał wiersz czytany na początku tej Mszy św. przez księdza archiprezbitera. Był to utwór Józefa „Ziutka” Szczepańskiego Dziś idę walczyć – Mamo!”. W tej determinacji młodego człowieka, by iść, mając równocześnie świadomość, że w ten sposób łączy się z tysiącami innych, którzy dla Polski już oddali swoje życie i przelali swą krew, odczytujemy

dalekie, ale jakże wyraźne echo niemego pożegnania Chrystusa ze swoją Matką. Zostawiał Ją w niepewności i boleści, bo wiedział, że są chwile i sprawy, dla których trzeba powiedzieć:

„Żegnaj, dziś idę, aby nieść swój krzyż”. Nieśli. Na początku pełni ufności – przecież Powstanie miało trwać zaledwie od trzech do pięciu dni. Nawet rzeź Woli w pierwszych dniach Powstania

i zamordowanie z zimną krwią dziesiątków tysięcy cywilów nie powstrzymywało radości, że oto Warszawa jest wolna – że jest biało-czerwona. Że tym samym symbolizuje ona całą Polskę, która od pięciu już lat tęskniła do dnia wolności, do zrzucenia pęt, do suwerenności. Dlatego wśród powstańców panował ciągły optymizm, rozbrzmiewający nawet jeszcze na Woli, wyrażony w innym wspaniałym wierszu – śpiewanym wtedy i później – „Ziutka” Szczepańskiego: Pałacyk Michla:

„Pałacyk

Michla, Żytnia, Wola,/ Bronią

się chłopcy od »Parasola«./ Choć na

»tygrysy« mają visy,/ To warszawiaki

fajne chłopaki są./ Czuwaj, wiaro i wytężaj

słuch,/ Pręż swój młody duch,

pracując za dwóch!/ Czuwaj, wiaro

i wytężaj słuch,/ Pręż swój młody duch

jak stal!”.

Duch ze stali

Trzeba było rzeczywiście mieć ducha ze stali, by czekać i bronić się, i by walczyć – mimo że aż nadto obficie płynęła krew, a pomoc nie nadchodziła. Ze Wschodu, co prawda, zbliżała się Czerwona Armia, ale w pewnym momencie się zatrzymała, czekając aż Niemcy w pełni wykonają rozkaz Hitlera o całkowitym zburzeniu miasta i doprowadzą do końca swe zbrodnicze zamysły. Bo Stalin nie chciał, aby Polacy poczuli się gospodarzami w Warszawie, by byli u siebie, w swoim kraju.

I dzisiaj już wiemy, że czerwona zaraza po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze,

serca i umysły. Nie marksistowska i bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha – neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa.

Powoli więc gasła nadzieja, że nadejdzie pomoc z zewnątrz, a rodziło się pełne rozpaczy przekonanie, że muszą przyjść ze Wschodu ci, którzy wcale wolności nie przyniosą. Stąd powstał

kolejny wiersz „Ziutka” Szczepańskiego, już z końca pierwszego miesiąca Powstania, kiedy upadało Stare Miasto. Niewiele po tym on sam miał zostać śmiertelnie trafiony, a potem przeniesiony kanałami przez kolegów do Śródmieścia, by tam umrzeć. Wiersz „Czerwona zaraza”:

„Czekamy ciebie,

czerwona zarazo,/ byś wybawiła nas

od czarnej śmierci,/ byś nam Kraj

przedtem rozdarłwszy na ćwierci,/ była

zbawieniem witanym z odrazą./ […]

Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,/

dla naszych rannych – mamy ich tysiące,/

i dzieci są tu, imatki karmiące,/

i po piwnicach zaraza się szerzy./ Czekamy

ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,/

ty się nas boisz i my wiemy o tym./

Chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,/

naszej zagłady pod Warszawą

czekasz./ […] Nic nam nie zrobisz –

masz prawo wybierać,/ możesz nam

pomóc, możesz nas wybawić/ lub czekać

dalej i śmierci zostawić…/ Śmierć

nie jest straszna, umiemy umierać./

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły/

Nowa się Polska – zwycięska – narodzi./

I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,/

czerwony władco rozbestwionej siły”.

Powstanie Warszawskie – to, co się wtedy wydarzyło, wyznaczyło dla nas święty czas pamięci, która trwa i zobowiązuje.

Jak wiemy, wojska z drugiej strony Wisły wkroczyły do Warszawy dopiero w połowie stycznia 1945 roku – na same już tylko jej zgliszcza. Przedtem był jeszcze marsz, zwłaszcza ludności cywilnej, opuszczającej miasto po podpisaniu kapitulacji w dniu 2 października 1944 roku. Marsz do Pruszkowa, a potemmdo innych obozów. W ostatnią niedzielę rano, w Trzecim Programie Polskiego Radia pani redaktor Agnieszka Trzeciakiewicz rozmawiała z panią Anną Żochowską z Fundacji Sztafeta. Wtedy był cytowany fragment jej wiersza, który w ramach większego projektu ma się ukazać w całości pod koniec września, dla upamiętnienia upadku Powstania

Warszawskiego. Wiersz nosi tytuł „Dziesięć kroków”:

„Syneczku, jeszcze trochę,

spróbuj/ jeszcze dziesięć kroków/ za

tatę, którego zabili na Pawiaku, jeszcze

dziesięć kroków/ za babcię, co zmarła

w piwnicy,/ a teraz dziesięć za siostrzyczkę,/

żeby Szkop nie słyszał, jak

płacze/ i za mnie synku też dziesięć,/

żebym nie padła pod ciężarem dziecka/

i życia.../ dziesięć, dziesięć albo chociaż

jeden…”.

Aktualne zagrożenia

Dzisiaj, kiedy mija już 75 lat od tamtych wydarzeń, wiemy: spełniło się to, co napisał Józef „Ziutek” Szczepański. Z powstańczych mogił narodziła się nowa Polska, choć na jej narodzenietrzeba było czekać bardzo długo – aż do 1989 roku, do pierwszych wówczas przebłysków odzyskiwania suwerenności przez nasze państwo. I dzisiaj już wiemy, że czerwona zaraza ponaszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska i bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha – neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa. Doświadczamy paradoksu, który tak bardzo trafnie uchwyciło społeczeństwo rzymskie antycznych czasów, kiedy potęga Cesarstwa była wznoszona na jego prawie. Wtedy właśnie powstało powiedzenie: Summum ius, summa iniuria – „gdzie jest najwyższe prawo, tam bardzo często mamy do czynienia z najwyższą niesprawiedliwością”. Z tragicznych doświadczeń, między innymi drugiej wojny światowej, doskonale wiemy, że jeśli prawo nie ma odniesienia do Boga, to w imię tzw. rządów prawa niewinnych ludzi można bardzo krzywdzić. Nawiązując do tego powiedzenia, powtórzę to, co mówiłem wczoraj na Jasnej Górze: największa tolerancja to zarazem szczyt nietolerancji. Na ustach tych, którzy głoszą wszem i wobec tolerancję, pojawiają się przemoc, poniżanie, szyderstwo z najświętszych znaków: z Najświętszego Sakramentu, z Matki Bożej Częstochowskiej, z Przenajświętszej Dziewicy, a ostatnio także z symbolu Polski Walczącej. Pamięć o mogiłach, o których pisał Józef„Ziutek” Szczepański, każe nam zdobywać się na sprzeciw i w tym sprzeciwie nie ustawać, mówiąc jak bohaterka wiersza „Dziesięć kroków”: nie ustawaj,

synku, „jeszcze dziesięć kroków, […]

dziesięć albo chociaż jeden”. Czcząc

bohaterów, musimy mieć poczucie zobowiązania,

które płynie z tamtych

tragicznych 63 dni zawartych między

1 sierpnia a 2 października 1944 roku.

Musimy bronić autentycznej wolności.

I powtarzać za Zbigniewem Herbertem

jego „Przesłanie Pana Cogito”: „Bądź

wierny, idź”.

Poniżej treść odezwy wygłoszonej 10 sierpnia 2019 roku w Krakowie podczas akcji wsparcia abpa Marka Jędraszewskiego atakowanego za słowa prawdy na temat ideologii LGBT. 

My, polscy katolicy, zgromadziliśmy się w Krakowie by bronić arcybiskupa Marka Jędraszewskiego wiernego Bogu i Ewangelii, a także by stanąć w obronie całego polskiego Kościoła, którego część stanowi każdy z nas. Spotykamy się przed Kurią pod oknem Jana Pawła II, który już w 1994 roku przestrzegał przed promocją „dewiacji niezgodnych z prawem Bożym”.

Na naszych oczach głowę podnosi hydra wściekłego antyklerykalizmu atakująca katolików, szczególnie kapłanów, już nie tylko słowem, ale i czynem. Widzimy nabierającą rozpędu antykatolicką nagonkę. Widzimy agresywne ataki na księży oraz ohydne bluźnierstwa i profanacje podczas tak zwanych parad równości. Widzimy, że katolickie głosy są pomijane i usuwane z mediów oraz przestrzeni publicznej. Nie możemy być obojętni na falę nienawiści wobec katolików i naszych miejsc kultu. Tylko w ubiegłym roku ponad trzydzieści polskich kościołów, kaplic i katolickich cmentarzy zostało sprofanowanych! W tym roku zaczęły się też brutalne napady na kapłanów!

Nie możemy na to pozwolić! Non possumus!

Po wściekłych atakach na arcybiskupa Marka Jędraszewskiego zdecydowaliśmy się wyjść na ulice, by przypomnieć, że my, katolicy, jesteśmy polskimi obywatelami! Że chroni nas prawo! Z tego miejsca pamiętającego spotkania Polaków ze świętym Janem Pawłem II oraz Jego następcami papieżami Benedyktem XVI i Franciszkiem wzywamy polskich biskupów i polskie władze, do stanowczego przeciwstawienia się antychrześcijańskiej rewolucji,  ideologi LGBT zmierzającej de facto do neomarksistowskiej dyktatury!

Nie możemy na to pozwolić! Non possumus!

Wzywamy także polskich biskupów, by zajęli się również tymi środowiskami katolickimi, które dawno już odstąpiły od ortodoksji i stanęły wręcz w pierwszym szeregu rewolucji obyczajowej, promując homo-herezję i przez swe działania  rozmywają grzech i wprowadzają zamęt wśród wiernych.

Nie możemy na to pozwolić! Non possumus!

Z tego miejsca wołamy do polskich księży nie bójcie się głosić prawdy zgodnie z Ewangelią, mówcie głośno o tym co dzisiaj zagraża naszym dzieciom, rodzinom, Kościołowi, a przez to Polsce i jej chrześcijańskim wartościom! Przypominajcie katolickie nauczanie Kościoła o tym czym jest prawdziwa rodzina i co grozi za grzechy sodomskie, i sianie zgorszenia.  Pamiętając jednak słowa świętego Pawła , że: „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw (…) pierwiastkom duchowym zła”.

Nasz apel kierujemy również do rządzących! My, polscy katolicy, żądamy od prezydenta, rządu, parlamentarzystów, sądów i prokuratury, stanowczego przeciwstawienia się tym, którzy walczą z chrześcijaństwem, z Kościołem, z polską tradycją i moralnością! Którzy obrażają naszą Matkę Maryję, Królową Polski! Którzy walczą z polską rodziną! Którzy chcą deprawować nasze dzieci!

Panie Prezydencie, Panie Premierze, posłowie i senatorowie! Nie wystarczy nam, że nie zalegalizujecie homo-związków! Żądamy od was konkretnych działań – natychmiastowego wypowiedzenia genderowej konwencji stambulskiej, szybkiego, jeszcze w tej kadencji przyjęcia ustawy o zakazie szkodliwej edukacji seksualnej,  uchwalenia prawa zakazującego promowania dewiacji na polskich ulicach oraz bezwzględnego ścigania i karania tych, którzy bezczeszczą polskie świętości!

My, polscy katolicy, zebrani pod pałacem biskupów krakowskich, w imię Boga Wszechmogącego, apelujemy również do wszystkich naszych rodaków – módlmy się za Kościół, módlmy się za Polskę, a także za wrogów Kościoła Świętego!

Papież Franciszek wezwał nas abyśmy wstali z kanapy. Wstańmy, więc i pokażmy promotorom rodzącej się dyktatury, że będziemy bronić naszej wiary, rodziny i ojczyzny do końca! Że będziemy bronić polskich kapłanów, polskich biskupów strzegących depozytu wiary! Nigdy się nie poddamy!

Powtórzmy za świętym Janem Pawłem:  Nie lękajcie się!

               

 

GWIAZDA POLARNA

No. 7 • Rok/Vol. 110

Sobota, 30 marca 2019

Saturday, March 31, 2019

Duchowni to 0,3 proc. skazanych za nadużycia seksualne

Księża bądź zakonnicy stanowią 0,3 proc. osób skazanych w polskich są­dach państwowych za wy­korzystywanie seksualne małoletnich – wynika z zestawienia danych ISKK oraz Ministerstwa Sprawie­dliwości za lata 1990-2018.

Jak wynika z infor­macji podawanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego oraz Mini­sterstwo Sprawiedliwości, średnio każdego roku sądy państwowe za wykorzy­stywanie seksualne ma­łoletnich skazywały 1515 osób świeckich oraz
3 du­chownych. Natomiast sądy kościelne skazywały rocz­nie przeciętnie 8,7 duchow­nych. Spośród wszystkich skazanych przez państwo, jak i ukaranych przez Ko­ściół – duchowni stanowią 0,88 procenta.

Według statystyk do­tyczących „wykorzysty­wania seksualnego mało­letnich przez niektórych duchownych”, 85 duchow­nych zostało skazanych przez sądy państwowe za te przestępstwa w okresie między 1990 a 2018 r.

Z kolei – w świetle da­nych Ministerstwa Spra­wiedliwości, w tym samym okresie za przestępstwa związane z seksualnym wykorzystywaniem mało­letnich zostało skazanych prawomocnymi wyrokami sądów – 27331 osób. 85 skazanych duchownych (księży bądź zakonników) stanowi 0,31 proc. tej liczby.

Ponadto – jak dowia­dujemy się z opracowania ISKK i COD – w latach 1990-2018 wszczęto 362 kościelne postępowania przeciwko duchownym oskarżonym o te przestęp­stwa. Spośród rozpoczę­tych 362 postępowań, 270 zostało zakończonych, z czego nałożeniem okre­ślonych kar kościelnych – 242. Jednocześnie w tych sprawach uniewinniono 28 duchownych. Średnio każ­dego roku sądy kościelne karały za to przestępstwo 8,7 duchownych.

Przy okazji warto wy­jaśnić, że przestępstwa wykorzystywania seksual­nego małoletnich w świetle prawa polskiego obejmują wykorzystane osoby po­niżej 15. roku życia, a w świetle prawa kościelnego przestępstwa te obejmują osoby wykorzystane do 18. roku życia.

(KAI/WMa)


     Zobacz też zakładkę: wiadomości siedleckie.

 (...) Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać - jeśli to miałoby się zdarzyć -dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga. (...)

(Stefan kard. Wyszyński, List do moich kapłanów, Paryż 1969 r., tom III, s. 76–77)


 Listopad 2017 r.

 Z nieoficjalnych informacji dowiadujemy się, że Ordynariusz Diecezji Soiedleckiej
 Ks. Bp Kazimierz Gurda podjął decyzję odbudowania ołtarza głównego
 w siedleckiej Katedrze.
 
 

Wykład na temat małżeństwa i jego ważności:
https://www.youtube.com/watch?v=tOigs1cSFDw  

   
  
 1050.rocznica Chrztu Polski.
  Siedlczanie na Lednicy, 14 kwietnia 2016 r.
  Od lewej Leszek Andrzejewski, Janusz Olewiński i Zbigniew Bojar.





 Gniezno, 15 kwietnia 2016 r.: od prawej z chorągiewką Janusz Olewiński i Zbigniew Bojar
 (Siedlce), uczniowie z Gniezna oraz góral Andrzej Elantkowski (Zakopane).





                                   Patrz w przyszłość...

    Spotkanie siedlczan w dniu 6 kwietnia 2016 r. ws. zawierzenia
   Miasta Siedlce Panu Jezusowi Chrystusowi przez ręce
   Niepokalanej Maryi Dziewicy
. 

Spotkanie rozpoczniemy trzykrotną modlitwą: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków, amen. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie.

Witam zacnych obywateli naszego miasta i dziękuję za Waszą obecność.

W br. obchodzimy ogólnopolskie uroczystości związane z 1050.rocznicą Chrztu Polski. Mieszko I ponad 1000 lat temu dostrzegł, że przyjęcie Chrztu św. i oddanie swojego plemienia pod władzę Jezusa Chrystusa przyniesie błogosławione owoce.

Ogólnokrajowe uroczystości rozpoczynają się w dniu 14 kwietnia Gnieźnie i w dniach następnych odbywać się będą w Poznaniu, potem na Jasnej Górze. W październiku planowana jest Narodowa Pielgrzymka do Watykanu. Uroczystości krajowe zakończy intronizacja Chrystusa Króla w dniu 19 listopada w Krakowie-Łagiewnikach. 

W obecnym czasie na naszych oczach zawiązała się kolejna Targowica z potężnym wsparciem obcych. W naszej Ojczyźnie i naszym mieście szerzy się nieprawość, nienawiść, zazdrość, wulgaryzm, neopogaństwo, okultyzm. Bardziej dba się o zwierzęta niż ludzi. Postępuje rozpad rodzin, a za tym idzie brak powołań kapłańskich, zakonnych, małżeńskich.

Naszą jedyną nadzieją na odejście od tego zła jest zwrócenie się o pomoc do Pana Jezusa Chrystusa, gdyż tylko On jest w stanie nas obronić przed szerzącą się nieprawością. Jest to jedyny ratunek odwrotu od ateizacji i bezbożnictwa, które niszczy nasze życie duchowe, rodzinne i społeczne.

Zawierzając Jezusowi Chrystusowi realizację naszych dążeń i oczekiwań, pragniemy poddać się Jego prawu, oddając w akcie ofiarowania nasze miasto wraz z mieszkańcami, aby Chrystus nam i naszym pokoleniom błogosławił i królował przez wieki.

Musimy wrócić do korzeni. Jest to konieczność i nasz obowiązek. Nasi wrogowie nie boją się nas, oni boją się modlitwy.

Dlatego w dniu dzisiejszym zebraliśmy się, aby zawiązać Społeczny Zespół ds. Aktu Zawierzenia i Oddania Miasta Siedlce Jezusowi Chrystusowi. I jak jest w pieśni: Chrystus wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus Władcą nam wybieramy Pana Jezusa i przyjmujemy Jego prawa. Przez akt oddania przyjmujemy i uznajemy nad sobą królewską władzę Pana Jezusa, gdyż trzeba bardziej słuchać Pana Boga niż ludzi.

Naszej intencji przyświecają także słowa modlitwy: „Przyjdź królestwo Twoje” i fragment z Listu do Rzymian: Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!

Otwórzmy drzwi Chrystusowi naszego miasta, naszych domów, naszych rodzin i nas samych.


 
II spotkanie siedlczan w dniu 21 kwietnia 2016 r. ws. zawierzenia Miasta Siedlce Panu Jezusowi Chrystusowi przez ręce Niepokalanej Maryi Dziewicy.

Dzisiejsze spotkanie także rozpoczniemy trzykrotną modlitwą: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków, amen. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie.

Witam Państwa i dziękuję za Waszą obecność. Powtórzę znaczne fragmenty słów, które wypowiedziałem w dniu 6 kwietnia. Na naszych oczach zawiązała się kolejna Targowica z potężnym wsparciem obcych. W naszej Ojczyźnie i naszym mieście szerzy się nieprawość, wulgaryzm, neopogaństwo, okultyzm. Następuje rozpad rodzin, a za tym idzie brak powołań kapłańskich, zakonnych, małżeńskich.

Naszą jedyną nadzieją na odejście od tego zła jest zwrócenie się o pomoc do Pana Jezusa, gdyż tylko On jest w stanie nas obronić przed szerzącą się nieprawością. Jest to dla nas jedyny ratunek odwrotu od bezbożnictwa, które niszczy nasze życie duchowe, rodzinne i społeczne.

Zawierzając Jezusowi Chrystusowi realizację naszych dążeń i oczekiwań, pragniemy przez ręce Niepokalanej Maryi Dziewicy oddać w akcie ofiarowania nasze miasto wraz z mieszkańcami prawu Chrystusa, aby nam i naszym pokoleniom błogosławił i królował przez wieki.

Musimy wrócić do korzeni. Jest to konieczność i nasz obowiązek. Nasi wrogowie nie boją się nas, tylko naszej modlitwy i naszych czynów.

Pan Jezus  powiedział: „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”. Otwórzmy więc Panu Jezusowi drzwi naszego miasta, o co także gorąco prosił Święty nasz Rodak Papież Jan Paweł II.

Dlatego w dniu dzisiejszym zebraliśmy się ponownie, aby zawiązać Społeczny Zespół ds. Aktu Zawierzenia i Oddania Miasta Siedlce i jego mieszkańców Jezusowi Chrystusowi przez ręce Niepokalanej Maryi Dziewicy.

Ponieważ bardziej trzeba słuchać Pana Boga niż ludzi, przez akt zawierzenia przyjmujemy i uznajemy nad sobą królewską władzę Pana Jezusa z całą tego konsekwencją.

Naszej intencji przyświecają także słowa modlitwy: „Przyjdź królestwo Twoje” i fragment z Listu do Rzymian: Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!

Szanowni Państwo, naszą intencję przedstawimy ks. Biskupowi Ordynariuszowi, po uzgodnieniu z nim terminu spotkania. 
 
Spotkania prowadził Janusz Olewiński.
 












EPISKOPAT ZATWIERDZIŁ JUBILEUSZOWY AKT PRZYJĘCIA JEZUSA CHRYSTUSA ZA PANA I KRÓLA - http://www.mali-rycerze.pl/czytam,1201 , który nastąpi w Krakowie-Łagiewnikach dnia 19 listopada 2016 r.

O rzekomym nawróceniu się Jaruzelskiego Wojciecha.

Z relacji TVP z tamtego okresu wynika, że Jaruzelskiego przed rocznicą stanu wojennego (11 lub 12 grudnia 2013 r.) wywieziono do szpitala. W okolicach świąt Bożego Narodzenia ks. kapelan szpitala powiedział, że był u Jaruzelskiego i pytał go, czy pragnie przyjąć Pana Jezusa. Jaruzelski odmówił. Wypowiedź tego kapłana odbyła się przed kamerą telewizyjną i była transmitowana. Po nowym roku, kiedy stan Jaruzelskiego znacznie się pogorszył i był nieprzytomny, jego córka udzieliła wywiadu o rzekomym nawróceniu. Następnie powtarzali to inni. Natomiast faktem jest, że żaden kapłan nie potwierdził faktu udzielenia sakramentu. W 2015 r. nasze środowisko represjonowanych miało swoje spotkanie na Pomorzu. Po odprawionej Mszy św. kapłan celebrans poinformował nas, że bardzo nurtowała go informacja o dziwnym nawróceniu Jaruzelskiego. Postanowił odnaleźć kapłana, który go wyspowiadał. Powiedział nam, że rozmawiał z wieloma kapelanami wojskowymi, ale żaden nie potwierdził tego faktu. Niezależnie od tego osobiście rozmawiałem z ks. płk. kapelanem WP, bardzo bliskim współpracownikiem arcybiskupa Głódzia. Powiedział on, że Jaruzelski nie nawrócił się, gdyż nie ma kapłana, który mógłby to potwierdzić. Dodał, że podczas Mszy św. w kościele nie było prochów Jaruzelskiego, ani kapłana na cmentarzu i jest to świadectwo jednoznaczne.
W wikipedii (
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Jaruzelski) znajduje się m. in. taki zapis:
„Pogrzeb odbył się 30 maja 2014. Mszę św. żałobną w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie odprawił bp polowy Wojska Polskiego ks. Józef Guzdek wraz z księżmi Adamem Bonieckim oraz Wojciechem Lemańskim i Wojciechem Drozdowiczem z Bielan[87]. Urna z prochami zmarłego nie była obecna w świątyni[88]. Oprócz najbliższej rodziny zmarłego żony Barbary i córki Moniki obecni byli m.in. prezydent RP Bronisław Komorowski, a także byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski. W trakcie mszy pogrzebowej na placu przed katedrą demonstranci rozwinęli portrety i plakaty przypominające ofiary stanu wojennego.
Po nabożeństwie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach odbył się pogrzeb świecki z udziałem honorowej asysty wojskowej. Przemarszowi konduktu pogrzebowego towarzyszyły okrzyki i gwizdy niektórych demonstrantów. Nad grobem przemówienie wygłosił Aleksander Kwaśniewski. Władze RP reprezentował minister w Kancelarii Prezydenta RP prof. Tomasz Nałęcz oraz minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Na pogrzeb przybyła część posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, działacz polityczny Adam Michnik oraz najbliżsi współpracownicy Jaruzelskiego z lat 80.: były szef MSW Czesław Kiszczak oraz były rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban, a także ambasador Rosji w Polsce Aleksandr Aleksiejew. Urnę z prochami złożono w kwaterze 1 Armii Wojska Polskiego[88]. Grób był stale monitorowany i strzeżony przez policję…”.

Moim zdaniem całkowicie nieuprawnione, niepotrzebne i wprowadzające w błąd wiernych jest powtarzanie o jego rzekomym nawróceniu. Lansując tę nieprawdę, wielu może wyciągnąć błędne wnioski, że Pan Bóg jest od zbawiania, a człowiek od grzeszenia, a nawrócić się można także po śmierci i to bez sakramentu pojednania. W ten sposób stawiamy siebie na równi z Panem Bogiem: Pan Bóg musi zbawiać, bo to jego zadanie. Człowiek natomiast ma korzystać z życia w każdy nieskrępowany niczym sposób, bo i tak miłosierny Bóg nie pozwoli, aby delikwent znalazł się w piekle, którego przecież i tak nie ma, bo Pan Bóg jest tak bardzo miłosierny...

Czy kapłan powinien straszyć piekłem? Nie, on powinien piekłem przerażać.
Sakramenty święte przeznaczone są dla żywych i dla wierzących!


Pogrzeb katolicki

http://www.swidnica.paulini.pl/index.php/component/content/category/12-kancelaria

"Modlitwa za zmarłych to rzecz święta i zbawienna." (por. 2Mch 12,43-45)

Magisterium Kościoła podaje, że wierni zmarli powinni otrzymać pogrzeb kościelny, zgodnie z przepisem prawa. Pogrzeb kościelny jest obrzędem, w którym Kościół wyprasza duchową pomoc zmarłym, okazuje szacunek ich ciału i równocześnie żywym niesie pociechę nadziei - ponieważ zgodnie z wiarą życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy. Kościół zgodnie z tradycją bardzo zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej (niewiara w zmartwychwstanie ciał).

Prawo kościelne poucza, że nabożeństwo pogrzebowe za każdego wiernego winno być odprawione w jego własnym kościele parafialnym, jednak każdy wierny albo ci, do których należy troska o pogrzeb zmarłego, mogą wybrać inny kościół na pogrzeb, za zgodą tego, kto nim zarządza, i po zawiadomieniu własnego proboszcza. (Zob. KPK kan. 1177-1182).

Zgodnie z prawem kościelny pogrzeb katolicki przysługuje także dzieciom, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić, jednak zmarły przed chrztem (np. w trakcie porodu).

Komu odmawia się pogrzebu katolickiego (kan. 1184 § 1 KPK):

Pogrzebu katolickiego pozbawieni są wszyscy ci, którzy przed śmiercią nie dali żadnych oznak pokuty, a byli:

·  notorycznymi apostatami (np. wypisujący się z Kościoła, co staje się ostatnio modne wśród młodych ludzi), heretykami i schizmatykami;

·    osoby, które wybrały spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej;

·    inni jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych.

Pozbawienie pogrzebu zawiera w sobie także odmowę odprawienia jakiejkolwiek Mszy św. pogrzebowej. (KPK kan. 1184-1185)

Podczas ceremonii pogrzebowych stanowczo należy unikać wygłaszania mów pochwalnych na cześć zmarłego. Ważne szczegóły z jego życia mogą być wspomniane jedynie w kontekście rozważanego Słowa Bożego, jako modlitwy dziękczynienia składanego Bogu. Słowa, które celebrans kieruje do wiernych podczas pogrzebu muszą być zgodne z rzeczywistą sytuacją. Duszpasterz powinien tę sytuację znać i ewentualnie dokładnie poinformować o niej innego kapłana; który będzie przewodniczył obrzędom pogrzebu. Jeżeli jest taki zwyczaj, krewni lub bliscy znajomi zmarłego mogą wygłosić nad grobem słowo pożegnania (https://www.parafiakakolewnica.pl/index.php/informacje-dotycz%C4%85ce-pogrzebu.html).

Sakramenty święte przeznaczone są dla żywych i dla wierzących!

Sakrament Chrztu św. udzielany jest ze względu na wiarę Kościoła (ze szczególnym uwzględnieniem wiary rodziców). Udziela się go w nadziei, że dziecko będzie wychowane po katolicku w środowisku, w którym jest wychowywane. Dlatego jeśli nie ma do niej żadnych podstaw (niewierzący rodzice, bądź opiekunowie), chrzest odkłada się aż do czasu jej zaistnienia! (KPK kan. 868 § 1.2.). Oznacza to, że nie udzielamy chrztu dzieciom ludzi niewierzących.


Ksiądz myli się zawsze ...
 
1.     Jeżeli wasz ksiądz jest dobroduszny i często się uśmiecha, wtedy uznają go za prostaka; jeżeli bywa poważny i zamyślony, wtedy uważają go za wiecznie niezadowolonego i naburmuszonego.
 
2.     Jeżeli ksiądz jest ładny, ludzie często będą się zastanawiać i plotkować: Dlaczego się nie ożenił?; jeżeli jest brzydki stwierdzą bez cienia wątpliwości: Na pewno żadna go nie chciała! 
 
3.     Jeżeli jest gruby, to podsumują złośliwie: o, takiemu to nic nie brakuje; Jeżeli jest chudy i choć trochę zaniedbany, wystarczy by nazwali go sknerą lub mało dbającym o swój schludny wygląd.
 
4.     Kiedy mówi długie kazania, jest zawsze nudny i powtarza się; kiedy w czasie kazania zdarza mu się mówić podniesionym głosem, wtedy parafianie uważają, że nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy; jeżeli przepowiada „normalnie”, to oczywiście nic z tego nie można zrozumieć, bo mówi bez zaangażowania, albo po prostu nie ma talentu mówcy.
 
5.     Jeżeli wasz ksiądz posiada samochód, to jest bez wątpienia księdzem bogatym, natomiast jeżeli nie posiada nawet „fiata 126p”, wtedy ocenia go się b. szybko: nie podąża za duchem nowych czasów; jeszcze częściej można usłyszeć szeptane plotkarsko pytanie: A, co on robi z tymi pieniędzmi?
 
6.     Jeżeli wasz ksiądz stara się często odwiedzać swoich parafian i wobec nikogo nie przejdzie obojętnie, wtedy wielu uważa, że wtyka nos w nie swoje sprawy; jeżeli zaś przebywa stale na plebanii lub w domu parafialnym, to jest człowiekiem zamkniętym i nie interesują go problemy i codzienne życie innych.
 
7.     Jeżeli ksiądz przetrzymuje zbyt długo penitentów przy kratkach konfesjonału, wtedy jest gadułą, często skrupulatem lub nie zna reguł dzisiejszego życia; jeżeli w konfesjonale jest zbyt „szybki”,
wtedy mówią, że nie umie słuchać swoich penitentów, jest niecierpliwy i po prostu nie ma powołania.

 
8.     Jeżeli ksiądz rozpoczyna punktualnie odprawiać Mszę św., wtedy jego zegarek zawsze spieszy; jeśli rozpoczyna z opóźnieniem, wtedy nie ceni i marnuje drogocenny czas innych.
 
9.     Jeżeli chodzi w sutannie, wtedy uważają go za konserwatystę i nieprzystosowanego do nowych czasów; natomiast jeśli spotykają go ubranego po „świecku”, wtedy oceniają, że strój duchowny jest mu ciężarem i określają go jako człowieka zbyt światowego i nie chcącego się określić w swoim powołaniu.
 
10. Jeżeli w kościele prosi lub dziękuje za ofiary na budowę czy remont waszego kościoła, wtedy mówicie, że za dużo mówi o pieniądzach; natomiast jeśli nic nie organizuje lub nie buduje od strony materialnej, to wtedy ocenia się go jako słabego gospodarza, a parafię za martwą, w której nic się nie dzieje.

11. Jeżeli wasz ksiądz jest młody, wówczas wszystko spisuje się na karb braku doświadczenia lub jeszcze seminaryjnej gorliwości i braku poczucia realizmu; kiedy jest już stary, to mówicie, że
najwyższy czas, aby go posłali na emeryturę.


Nie mogę Wam udzielić Ślubu- mówi Ksiądz:

https://www.youtube.com/watch?v=jwAyk5VokRY

 
   Co czytać?
     *   "Ostatnia walka" autor ks. prof. Tadeusz Kiresztyn. Po przeczytaniu tej lektury będziemy wiedzieli co czeka mnie, moją rodzinę, Ojczyznę i świat. Książka przystępna, lekko się czyta.   

"Naród wybrany otrzymał wielokrotnie dowód, iż w chwilach kiedy sprzeniewierzył się przymierzu z Panem Bogiem, zostawał sam i spadały na niego liczne klęski i nieszczęścia" ("Egzorcysta" nr 9, wrzesień 2014 r.). 

   *   "Czarne karty Kościoła" świetna książka stanowiąca wybór artykułów pisanych przez Vittorio Messoriego dla włoskiego dziennika Vivai. 
        
Dechrystianizacja nie polega na utracie wiary, lecz na utracie rozsądku.
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 156186 odwiedzającyosób.  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=